Nawet szwajcarska czekolada nie może pozostać neutralna w stosunku do Ferrari

14

Ferrari zaprezentowało Luce EV, co wywołało wiele fanfar. Ale nie wzięli pod uwagę, że nawet czekolada będzie interweniować w bitwie.

Od kilku dni w Internecie rozbierany jest na atomy pierwszy w pełni elektryczny samochód marki. Porównania napływały ze wszystkich stron. Odłączana mysz Apple? Jeść. Nudny hatchback Nissana? To samo. Wszędzie pojawiały się generowane przez sztuczną inteligencję filmy Enzo Ferrari wysadzającego w powietrze nowego sedana. Nastroje publiczności są wrogie.

A teraz do akcji wkracza Toblerone.

Wygładzone kształty

Toblerone opublikował bolesne zdjęcie. Ma swoje słynne kafelki, ale bez ostrych szczytów. Żadnych narożników. Tylko bezkształtna bladoniebieska „kiełbasa”.

„To się nie dzieje”.

Dokładnie to napisali. A potem dodali, że zawsze będą utrzymywać swoje krawędzie.

Żart trafia w sedno, ponieważ odzwierciedla prawdę. Luce nie wygląda jak Ferrari. To było zamierzone. Ale w samochodzie brakuje iskry. Żadnego uroku. Żadnego podniecenia. Uczucie płasko.

Legenda się martwi

Przypadkowi komentatorzy z nadmiernymi umiejętnościami Photoshopa nie są jedynym problemem. Luigi di Montezemolo jest wściekły.

Były prezes zarządu, który pracował w firmie przez 23 lata, znany jest z aktywnego sprzeciwu wobec wprowadzenia SUV-ów. Teraz jest wyraźnie zły z powodu przejścia na samochody elektryczne. Niewiele mówił bezpośrednio, głównie z szacunku dla obecnego zespołu. Jego zdaniem otwarte wyrażanie swojej opinii może zaszkodzić marce.

Ostrzegł jednak przed „zniszczeniem legendy”.

Zaproponował nawet całkowite usunięcie galopującego konia z godła. Być może sama nazwa jest jedyną wartością, która pozostała. Przynajmniej jest oryginalny, zauważył. Chińscy producenci nawet nie próbują go jeszcze kopiować.

Surowa prędkość?

Być może sama przejażdżka Cię uratuje. Ferrari nie blefuje jeśli chodzi o osiągi.

Cztery silniki elektryczne wytwarzają 1035 koni mechanicznych (1050 KM). Przyspieszyć do 96 km/h w 2,5 sekundy? Raczej 62 mil na godzinę. To szybciej niż w przypadku wielu obecnych modeli benzynowych tej marki.

W kabinie mieści się pięć osób. Ogromny bagażnik. Praktyczny i szybki. Niebezpieczna kombinacja?

Toblerone nadal zachowuje swoje kąty. Ferrari ich zgubiło. Czy di Montezemolo zmieni zdanie, gdy zasiądzie za kierownicą? A może dla galopującego konia era ostrych krawędzi bezpowrotnie się skończyła?

Czas pokaże. A może tabliczka czekolady wszystko wyjaśni. 🍫