Ostatni superbike, który naprawdę pokochasz

20

Część motocykli znika z rynku, bo sprzedaż spada do zera. Inni schodzą w cień, bo świat jest przed nimi. Klasa litrowych superbike’ów znajduje się w tej dziwnej przestrzeni pomiędzy. Wyglądają jak idealne plakaty prędkości. To są szalone samochody. Prawie rowery wyścigowe, ale bez wyścigu i z lusterkami. Ale ich świat się kurczy. Przepisy stają się coraz bardziej rygorystyczne. Kupujący się zmieniają. Posiadaj motocykl o mocy 200 KM. Z każdym rokiem mniej czuję wolność, a bardziej odpowiedzialność.

Formuła się załamuje

Wcześniej wszystko było proste. Wielka moc. Ostre zakręty. Pozycja skierowana do przodu. Wyścigowe DNA. Superbike kupiłeś po to, żeby coś sobie i innym udowodnić, a nie do komfortowych przejażdżek po mieście. Praktyczność nigdy nie była celem. Teraz arytmetyka się nie zgadza. Przepisy dotyczące ochrony środowiska stają się coraz bardziej rygorystyczne. Elektronika kosztuje miliony. Mniej jeźdźców wchodzi do salonów, prosząc o „broń”. Producenci niechętnie wydają pieniądze na samochody dla wąskiej grupy odbiorców.

„Rynek nie potrzebuje już rakiety. Potrzebuje samochodu bez kół treningowych.”

Konkurenci stali się mądrzejsi

Produktywność nie umarła. Stała się wygodna. Naked-bike’i przyspieszają teraz jak litrowe potwory, ale pozwalają siedzieć prosto. Rowery ADV robią wszystko: jeżdżą po mieście, zwiedzają, pokonują błoto. Turyści sportowi są szybcy i bogaci w technologię. Rowery retro mają nowoczesne silniki. Jeźdźcy mają wybór. Po co wciskać się do zbiornika i trzymać się przyczepianej kierownicy, skoro możesz jechać szybko gdzie indziej?

To nie tak, że nienawidzimy prędkości. Nienawidzimy kompromisów. Kupujący chcą mocy bez bólu pleców i koszmaru związanego z konserwacją. Tradycyjny superbike wymaga zbyt wiele. Alternatywy kosztują mniej i zapewniają wystarczająco dużo.

Tory potrzebują potworów. Ulice – nie.

To jest niezręczna część. Wyścigi wymagają potworów homologacyjnych. Producenci chcą szybkich samochodów pokazowych, które wyglądają jak te, którymi ścigają się na torze. Ulice nie są potrzebne. Większość z nas nie potrafi używać tej mocy. Zostawiamy go na stojaku lub torze. W drodze? Prowadzisz samochód stworzony do pokonywania zakrętów i krawężników.

Charakterystyka brzmi teraz głupio. Brutalne hamulce. Chirurgiczna precyzyjna obudowa. Elektronika kontrolująca Twoje ego. Sterowanie widelcem. Sterowanie sprzęgłem. Rozpocznij kontrolę. Na ringu jest niesamowicie. To przerażające w ruchu ulicznym. Rower czeka na personel medyczny na każdym kroku. Czy jest taki w Twojej okolicy?

Yamaha R1: Ostateczne wyjście

Wejdź do Yamahy YZF-R1. Jeśli zniknie, będziesz mówić o niej jak o zaginionej legendzie. Europa rzuciła już wiadro na wersję drogową. Do 2025 roku będzie to już tylko tamtejszy tor. USA nadal je dostaje. Cena 19 199 USD. Poród doda później bólu.

Ona pozostaje standardem. Cztery rzędowe o pojemności 998 cm3. Korba krzyżowa. Wtrysk paliwa YCC. Sprzęgło ślizgowe. 4,5 galona paliwa. około 33 mpg Nie przez przypadek. Nie przyjazny. Tylko surowce.

Europa się pożegnała. Czy Ameryka pójdzie w ich ślady?

Yamaha nie przyzna się, że nie żyje. Nikt się do tego nie przyznaje. Ale Europa pokazuje, jak szybko zmieniają się zasady. Ekologia, popyt, rzeczywistość. Wszystko wskazuje na wyjście. Superbike nie umiera z braku miłości. Umierają z braku nabywców.

Po co to oszczędzać? Silnik CP4. Konstrukcja wieloplanowa inspirowana MotoGP. Moc pulsuje tutaj inaczej. Liniowy. Powiązany. Czuć przyczepność tylnego koła. To rytm, a nie tylko hałas.

Sprzęt pasuje. Rama Deltabox. Regulowane zawieszenie KYB. Zaciski hamulcowe Brembo. Błotniki z włókna węglowego inspirowane fabrycznym wyścigowcem. Elektronika w IMU pomaga w jeździe. Nie oswajają tego. R1 o coś cię prosi. Niska kierownica. Intensywna koncentracja. Każdy normalny odcinek drogi wydaje jej się za mały na to, czego chce.

Niezbędne

Można kupić nowe rowery. Szybsze rowery. Droższe rowery. Nikt nie będzie czuł tego samego. R1 żyje w rzadkiej przestrzeni. Japońska precyzja pomieszana z dziwnością. Wypolerowany, ale nie sterylny. Zaawansowane, ale obecne. Znane, ale dziwne.

Nadal jest sprzedawany w Ameryce. To jest ważne. Ale Europa jest światłem ostrzegawczym. Gatunek umiera. R1 jest ostatnią czystą formą pomysłu. Wyścigowy potwór na ulicę. Nie przejmuje się tym, że rynku już nie ma. Prawdopodobnie powinno nas obchodzić, że ona wciąż tu jest.

Kiedy linia zakończy produkcję? Spojrzymy wstecz.