Jak piesi reagują na samochody autonomiczne: wnioski z badania w Nottingham

10

Samochody autonomiczne są wszechobecne w mediach. Na pierwszych stronach gazet króluje autopilot Tesli. Ale jeszcze nie doszliśmy do tego etapu. Nie możemy wezwać robotaxi, żeby odebrał nas z baru. Jeszcze nie. I nie jest bezpieczny.

Naukowcy z Uniwersytetu w Nottingham w Wielkiej Brytanii chcieli dowiedzieć się, co się dzieje, gdy ludzie spotykają te „duchowe” samochody. Musieli sprawdzić pewność pieszych. Prawdziwa interakcja. Nie symulacja.

Projekt eksperymentu był genialny. Użyli elektrycznego samochodu Nissan Leaf. Przechodniom wydawało się zupełnie puste. Brak kierowcy. Tylko szkło i metal. Prawda została ukryta.

Instalacja przy użyciu fikcyjnego sterownika

Sekret tkwił w siedzeniu kierowcy. Naukowcy zabezpieczyli manekina. To nie był manekin do testów zderzeniowych. Była to postać ubrana w tapicerkę samochodową. Miała na sobie hełm, który wyglądał dokładnie jak zagłówek.

Piesi na ulicy nie widzieli tej osoby. Widzieli samochód bez kierowcy. Umożliwiło to badaczom zmierzenie rzeczywistego niezdecydowania. Czy ludzie przeszli przez ulicę? Czy czekali? Jak bardzo ufali maszynie?

W badaniu skupiono się na interakcjach pieszych z pojazdami autonomicznymi. Czy można zrozumieć, czy samochód chce się zatrzymać? Czy możesz mu w tej kwestii zaufać? Oto brakujące ogniwa w bezpieczeństwie pieszych w pojazdach autonomicznych.

Systemy komunikacji wizualnej

Samochody nie mówią. Na razie. Jednak zespół z Nottingham dodał paski LED, aby wypełnić tę lukę. Przetestowali trzy różne systemy wyświetlania wizualnego. Były to światła zewnętrzne skierowane na pieszych.

Cel był prosty. Komunikuj intencje. Mówienie ludziom, żeby przeszli przez ulicę lub zaczekali.

Jeden układ znajdował się na osłonie chłodnicy. Drugi biegł wzdłuż górnej części przedniej szyby. Zastosowali kolorowe diody LED. Zielony prawdopodobnie oznaczał „gotowy do wyjścia”. Czerwony – „stop”. Żółty lub bursztynowy – „uwaga”. Naukowcy zaobserwowali, jak sygnały te zmieniły zachowanie pieszych.

Bez kierowcy, z którym można nawiązać kontakt wzrokowy, piesi polegają na sygnałach. Te diody LED były właśnie takimi wskazówkami. W badaniu zadano pytanie: Czy światła budują zaufanie? A może wprowadzają ludzi w błąd?

Wyniki mają znaczenie. W miarę zbliżania się do Poziomu 4 Autonomii samochody czasami będą prowadzić się same. Będą musieli zasygnalizować swoją obecność. Jasna komunikacja jest kluczem.

Dlaczego to jest ważne?

Zakładamy, że samochody autonomiczne będą bezpieczniejsze. Ludzie popełniają błędy. Samochody – nie. Ale ludzie również natychmiast odczytują intencje. Widzimy wygląd. Widzimy zmianę wagi. Wiemy, że ktoś nas obserwuje.

Usuń osobę. Dodaj manekina. Interakcja nagle się zmienia.

Eksperyment w Nottingham usunął element ludzki, aby wyizolować problem. Nie chodzi tylko o kod samochodu. Chodzi o reakcję danej osoby.

Jak szybko człowiek ufa sygnałowi świetlnemu? Jak duży wpływ na tę decyzję ma kolor? Oto pytania, które kierują rozwojem systemów komunikacji V2P (Vehicle-to-Pedestrian).

Dane z tych badań pomagają inżynierom tworzyć lepsze interfejsy. Interfejsy, które nie tylko wydają dźwięki i migają, ale także wyraźnie przekazują informacje.

Droga przed nami jest trudna. Nie tylko dla samochodów. Ale także dla ludzi, którzy idą obok nich.

Wygląd decyduje: dlaczego wygrywa prosta sygnalizacja

Zapomnij o złożonej mimice twarzy. Zapomnij o przewijaniu tekstu. Dane są już dostępne, a w przypadku komunikacji między pojazdami i pieszymi mniej znaczy więcej.

W eksperymencie przetestowano trzy różne koncepcje wyświetlania informacji, aby ocenić reakcje ludzi na sygnały nieautonomiczne. Pierwsza opcja była niezwykle prosta. Jeden pasek LED tworzył duże oko. Zamrugał. To był sygnał. Intencja była jasna: hamuję. Masz pierwszeństwo. Proste. Skuteczny.

Drugie podejście było zbyt trudne. Wyświetlała pełną twarz z oczami i ciągnącą się linią wiadomości tekstowych: „Widzę cię”, „Poddaję się”. To było jak chatbot próbujący porozmawiać, podczas gdy ty stawałeś mu na drodze.

W trzecim modelu zastosowano uniwersalną plakietkę samochodową. W tym przypadku celem było przekazanie informacji o zamiarze pojazdu w momencie zbliżania się pojazdu do przejścia dla pieszych.

Ale oto co jest interesujące. Żaden z tych systemów nie był w pełni autonomiczny. Nie było komputera analizującego sytuację. Operator ukryty na tylnym siedzeniu prototypu ręcznie aktywował wyświetlacze za pomocą mikrokontrolera Arduino Mega. Chodzi o osobę, która naciska przycisk, aby włączyć światło.

Jednak wyniki nie rozwiązały problemu braku sztucznej inteligencji.

Reakcja człowieka na ograniczenia technologiczne

Podczas badania kamery umieszczone na desce rozdzielczej zarejestrowały interakcje z 520 pieszymi. Wyniki potwierdziły wcześniejsze badania. Jeszcze dziesięć lat temu badania sugerowały, że wyraziste oko jest lepszą metodą przekazywania intencji pojazdu. Najnowszy test to potwierdził.

Dlaczego oko pracuje? Opiera się na pierwotnym rozpoznaniu. Oko sygnalizuje uwagę. Sygnalizuje świadomość. Tekst wymaga obciążenia poznawczego. Trzeba to przeczytać. Ikona wymaga interpretacji. Oko po prostu patrzy. To natychmiastowe.

Ale najbardziej wymowną rzeczą nie było oko. Chodziło o ludzkie nawyki.

Mimo że w samochodach nie było kierowców, piesi nadal machali. Podnieśli rękę w geście wdzięczności. Skinęli głowami. Rozpoznali samochód, jakby za kierownicą siedział człowiek.

Jest to błąd w matrycy interakcji społecznych. Jesteśmy zaprogramowani, aby oczekiwać osoby po drugiej stronie kierownicy. Widzimy nie tylko samochód. Widzimy agenta.

Technologia na tylnym siedzeniu nie miała znaczenia. Arduino nie uratowało życia. Ludzie na tylnym siedzeniu po prostu włączyli światła. Ale piesi? Prowadzili prawdziwy dialog.

Jeśli więc budujesz następną generację samodzielnych systemów alarmowych, zapomnij o twarzach. Zapomnij o tekście. Stwórz lepsze oko. I zaakceptuj fakt, że dopóki samochody nie nauczą się same prowadzić, ludzie będą nadal traktować je jak sąsiadów.

Rozbieżność między tym, co robi technologia, a tym, czego oczekują ludzie, jest duża. I teraz tę lukę wypełniają machające ręce i uśmiechy.