Akcje #Ferrari spadły po prezentacji pierwszego samochodu elektrycznego
Na scenę wkroczyła Luce, a notowania firmy spadły w przepaść.
Wall Street rzuciła okiem na pierwszy elektryczny samochód Ferrari i odpowiedziała rynkowi wzruszeniem ramion. Żadnych ciepłych gestów powitalnych. Żadnych entuzjastycznych oklasków. Tylko zdecydowana ucieczka kapitału.
We wtorek rano akcje w USA spadły o 4,6%. W ujęciu rocznym spadek wyniósł 30,2%. W Mediolanie spadek był jeszcze ostrzejszy: około 8,1% na początku notowań. W środę rano sytuacja pogorszyła się do 5,3%. Inwestorom nie podoba się nowy wektor rozwoju marki. A przynajmniej nie chcą płacić za ten eksperyment z własnej kieszeni.
Jony Ive jest autorem projektu. Tak, to on. Były główny projektant Apple pracował nad nadwoziem i wnętrzem w swoim studiu LoveFrom. Samochód nie ma nic wspólnego z klasycznym Ferrari. To pięciomiejscowe Gran Turismo, którego nazwę można tłumaczyć jako „Światło”. To właśnie radykalne zerwanie z tradycją spowodowało drżenie rynku.
„Fani są rozczarowani faktem, że Ferrari zmierza w stronę pojazdów elektrycznych… czując, że to osłabia markę supersamochodów”.
Michael Field, Gwiazda Poranna
On ma rację. Główni klienci wyczuli zdradę. Chcą usłyszeć ryk. Chcą V12. Nie potrzebują ciszy. Z drugiej strony analitycy tacy jak Anthony Dick z Oddo BHF nazwali to posunięcie największym odejściem od etosu marki w historii. Inwestorzy reagują na dostrzegane ryzyko. Wysokie koszty badań i rozwoju modelu elektrycznego są jeszcze bardziej zniechęcające.
Dyrektor generalny Ferrari Benedetto Vigna nie zgadza się z paniką. Postrzega to jako „nowy rozdział” w historii firmy. Twierdzi, że Luce przyciągnie nowych klientów, jednocześnie dbając o satysfakcję obecnych klientów. To ambitne nadzieje.
Czy ten samochód jest poszukiwany wśród miłośników marki?
Najprawdopodobniej nie. Opinia Motor1 była bardzo szczera: ten samochód został stworzony na inną epokę. ICE, elektryczny czy hybrydowy – Ferrari stara się pokryć wszystkie fronty. Może to być mądra strategia biznesowa. Ale straszny chwyt marketingowy dla tych, którzy czterdzieści lat temu kupili swój pierwszy czerwony samochód.
Drzwi są teraz otwarte. Możesz usiąść wewnątrz Luce lub zostawić klucze w kieszeni. Ferrari nie czeka dłużej.






























