Już to poczułeś. Ceny samochodów wymknęły się spod kontroli. Średni koszt nowego samochodu w USA zbliża się do 50 000 dolarów.
Stellantis widzi problem. Wczoraj firma przedstawiła pięcioletni plan zapełnienia rynku samochodami po przystępnych cenach. Nie, poczekaj. Nie wszystkie samochody. Tylko nowe. Na czele tego ruchu stoi Chrysler z trzema modelami: Arrow, Arrow Cross i samochodem o nazwie Airflow.
Ale bądźmy szczerzy.
Na początku nie mamy czasu na Chryslera. Jesteśmy zainteresowani Dodgem.
Dodge GLH.
Nazywa się go „muskularnym hatchbackiem”. To wyrażenie nie mogłoby być tutaj bardziej odpowiednie. Przywraca nazwę, która kiedyś oznaczała „Goes Like Hell”, kiedy w latach 80. Carroll Shelby zamienił skromnego Dodge’a Omniego w dziką bestię.
GLH nie jest Omni. Jest większy. Ale siedzi nisko. Ma dziwną aurę, coś pomiędzy sedanem a SUV-em. Wysoki. Kątowy. Agresywny. Wyobraź sobie Hyundaia Ioniq 5 zmieszanego z wściekłym psem. Czarny pasek z przodu zakrywa reflektory. Poniżej osłona chłodnicy, która wygląda, jakby chciała kogoś połknąć.
GLH to „zły brat” Airflow.
Tak to nazwał dyrektor generalny Stellantis, Antonio Filosa. I nie bez powodu. Podczas gdy Chrysler Airflow radzi sobie dobrze, GLH gryzie.
Pojazd zbudowany jest na platformie STLA One. Ta sama „podłoga” co Airflow. Ale tu jest haczyk. Podejrzewamy, że GLH zadebiutuje z prawdziwym silnikiem. Z silnikiem spalinowym. Filosa wspomniał o „pięknym silniku”. Poinformował także o liczbie: około 300 koni mechanicznych w modelu podstawowym.
Cena poniżej 39 000 dolarów.
Czy za te pieniądze znajdziesz coś mocniejszego?
Będzie też modyfikacja SRT. Bo to oczywiste. Będzie to oczywiście kosztować więcej. GLH zastępuje Horneta. Które trwało tylko trzy lata i zostało zaprzestane w 2025 r. Zatem spójność jest pojęciem względnym.
A co z przepływem powietrza?
Ten samochód jest nudny. I to dobrze.
Na zewnątrz nie ma to nic wspólnego z eleganckim konceptem prezentowanym w latach 2020-tych.
Ta wersja jest kwadratowa. Linie są oczywiście bardziej miękkie. Ale nadal kanciasty. Smukłe reflektory LED są połączone podświetlanym emblematem Chryslera. Pionowe skupiska światła po bokach. Wygląda na kompetentnego.
Praktyczny.
Oczekiwana jest wersja hybrydowa. Platforma STLA One obsługuje pojazdy elektryczne, ale porzucenie ich na rzecz benzyny i hybryd utrzymuje cenę na tym samym poziomie 39 000 dolarów.
Jest mniejszy, niż przyznawali na slajdach prezentacji. Mówili o „SUV-ie średniej klasy”. Spójrz na proporcje. To jest samochód kompaktowy. Przestrzeń we wnętrzu dorównuje Toyocie RAV4.
A co jeśli Twój budżet jest ograniczony?
Spójrz na Arrowa. Lub Strzałka Krzyżowa.
Zaczyna się od 30 000 dolarów.
Filosa wspomniał nawet o cenie 25 000 dolarów.
Nie próbuj ich sobie wyobrażać. Oni już istnieją. W Europie.
Są to przeróbki Fiat Grizzly.
Fiat zaprezentował je wczoraj. Chrysler po prostu umieszcza różne naklejki na maskach i zmienia nieco światła. Arrow ma pochylony tył, podobnie jak sedan. Krzyż stoi prosto. Klasyczna poza SUV-a.
Elektrownie? Prawdopodobnie benzyna i hybryda. Po co płacić dodatkowo za skomplikowane akumulatory, skoro wystarczy pojechać do sklepu, nie sprzedając nerki?
Terminy są niejasne.
Strzałka i Krzyż pojawią się jako pierwsze. W ślad za nimi pójdą GLH i Airflow. Więcej szczegółów powinno wycieknąć w ciągu najbliższych 12 miesięcy.
Na razie mamy tylko słowa. I obietnice siły mięśni w hatchbacku.
300 koni mechanicznych. Mniej niż 40 tys.
Komu zatem potrzebna Corvette?
Dowiemy się, kiedy je zobaczymy.
