Ford Fiesta powraca

14

Trzy lata milczenia. Czekanie na powrót ulubionego brytyjskiego kompaktu wydaje się wiecznością. Ford Fiesta nie umarł. Po prostu ukrywa się na widoku i czeka, aż rok 2028 wyjdzie z cienia.

Ale tym razem Ford nie będzie działać sam.

Nawiązali współpracę z Renault. To nie jest tylko uścisk dłoni przy stole negocjacyjnym, ale pełnoprawny sojusz. Ta umowa zapewnia dostęp do architektury AmpR Small. Czy znasz tę platformę? Na nim budowane są Renault 5, Nissan Micra i nadchodzące Twingo. Ford planuje przywrócić temu „szkieletowi” znaczek Fiesty i wypuścić dwa nowe modele. Obydwa są elektryczne. Obydwa trafią na rynek przed końcem dekady.

Fani będą wzdychać. Być może nawet pogrążają się w żałobie. Benzynowi puryści nienawidzą elektrycznej Fiesty. Ale Ford stawia na jedno: dynamikę jazdy.

Nazywają to „wyhodowanym w rajdach”. Wielkie słowa na samochód zbudowany na popularnych francuskich komponentach. Ford chce udowodnić, że można zamontować wspólny akumulator, a jednocześnie sprawić, że samochód będzie tańczył na zakrętach. Obiecują unikalny design i niestandardowe dostrojenie podwozia. Robili to już wcześniej: crossovery Explorer i Capri mają takie same kości jak Volkswagen ID.4, ale zupełnie inaczej radzą sobie na drodze.

Jim Baumbick, prezes Ford of Europe, mówi, że przejmą kontrolę nad stylistyką, wyczuciem układu kierowniczego i hamulców. Powyżej „DNA”. Brzmi pewnie. Zbyt pewny siebie? Zobaczymy.

„Ford poprowadzi rozwój… w celu zaszczepienia unikalnego DNA Forda”.

Więc co to będzie?

Oczekuje się, że będzie wyglądać jak Fiesta, a nie Renault 5 w garniturze. Projektanci Forda „ubiorą” platformę w swoim własnym stylu. Oszust. Bardziej dynamiczny. Wymiary będą podobne do Renault, ponieważ rozstaw osi i położenie kół są stałe. Ale ciało? To decyzja Forda.

Co kryje się pod maską? A dokładniej pod podłogą?

Renault 5 oferuje wybór akumulatorów o pojemności 40 lub 52 kilowatogodzin. Duży akumulator zapewnia zasięg do 252 mil (około 405 km). Moc silnika elektrycznego sięga 148 koni mechanicznych. Nieźle jak na auto miejskie. Jednak do wyścigów na torze jeszcze daleko.

Ford twierdzi, że to partnerstwo jest kwestią szybkości i skali. Samochody te będą montowane we Francji. W nowej fabryce Renault „ElectriCity”. Wykorzystują także naukowe możliwości Renault, badając, jak w ciągu zaledwie dwóch lat powstało Twingo. Ford chce zobaczyć Fiestu w salonach już w 2028 roku. Dla branży motoryzacyjnej to bardzo szybko.

Czy jest nadzieja dla miłośników prędkości?

Znaczek ST nie umarł wraz z silnikami benzynowymi. Ford kocha osiągi. Mustang GTD, Ranger Raptor. Koncentrują się na produktach dla pasjonatów. To jest ich chleb powszedni.

Czy powróci wydajna wersja ST? Może.

Alpine A290 bazuje na tej samej platformie AmpR. Wytwarza 217 koni mechanicznych na przednie koła. Ma szersze opony, sztywniejsze zawieszenie i większe hamulce. Weź to podwozie, daj mu znaczek Ford ST i nagle segment pojazdów elektrycznych nabierze pulsu. Ford jeszcze nie powiedział „tak”. Ale Baumbik mówi o związku emocjonalnym. Opowiada o pasji. ST byłby pasją destylowaną do przyspieszenia od 0 do 62 mil na godzinę w mniej niż 8 sekund.

A co z drugim modelem z tego duetu?

Nie obstawiaj, że Focus powróci za pośrednictwem Renault. Ta oferta dotyczy małych samochodów. Segment B. Focus mieszka w segmencie C, który Ford dzieli z Volkswagenem. Wstrzymajcie więc oczekiwania dotyczące powrotu Focusa.

Drugi samochód elektryczny Renault najprawdopodobniej pojawi się obok Forda Pumy Gen-E jako crossover „dla dzieci” lub być może przywróci nazwę Forda Ka opartą na Twingo. To jest dodatek. Nie zamiennik. Próbują wypełnić luki na rynku niedrogich pojazdów elektrycznych, zamiast całkowicie przeprojektowywać ofertę.

Oczywiście jest pewien haczyk.

Żaden z tych samochodów nie zjedzie z linii produkcyjnych w Wielkiej Brytanii ani Niemczech. Przybędą z północnej Francji. I chociaż Ford mówi o kultowym dziedzictwie, rzeczywistość mechaniczną ma wspólne DNA z Paryżem i Nissanem. Niektórym purytanom nie spodoba się ten smak.

Ale czy i tak to kupią?

A co jeśli wrażenia z jazdy będą intensywne? Jeśli cena jest odpowiednia? Jeśli jeździ tak, jak powinien jeździć Ford?

Dyrektor generalny Forda, Jim Farley, twierdzi, że firma łączy skalę przemysłową z duchem Forda. „Zabawny, zdolny, wyraźnie Ford”. Oto ich propozycja.

Będziemy musieli poczekać do 2028 r., aby przekonać się, czy marketingowa historia o „początkach rajdów” odpowiada szumowi, czy jest tylko komunikatem prasowym ubranym w obietnicę. Przerwa wydaje się długa. Ale samochód jedzie.