Prawdziwy koszt leasingu: 6 ukrytych opłat, które zrujnują Twój portfel

6

„Wynajmij za jedyne 59 dolarów tygodniowo.” Widziałeś te reklamy. Obiecują nowy samochód bez zadłużenia związanego z zakupem na kredyt. Oferta wydaje się kusząca: jedź nowym samochodem, płać niskie miesięczne raty i po prostu odejdź po zakończeniu umowy leasingu. Brzmi to jak idealna luka w amerykańskim systemie motoryzacyjnym.

Ale to nieprawda.

Rzeczywistość jest taka, że ​​leasing jest często najdroższym sposobem zakupu samochodu, jeśli rzeczywiście czytasz drobnym drukiem. Dealerzy samochodowi polegają na Twojej nieznajomości warunków umowy. Liczą na to, że przeoczysz ukryte opłaty, wygórowane kary i pułapki administracyjne ukryte w umowie. Zanim poznasz prawdę, Twój portfel będzie już bardzo ucierpiał.

Tak naprawdę wygląda matematyka, gdy już ominie się marketingowy glos.

Mit zerowej stopy procentowej

Najpierw wyjaśnijmy powszechne błędne przekonanie. Płacisz odsetki od leasingu. Po prostu nie nazywaj ich tak.

Reklamowana tygodniowa wypłata w wysokości 59 dolarów? Prawdopodobnie wzrośnie do 80 dolarów lub więcej, jeśli uwzględni się „współczynnik wartości pieniądza” i obowiązujące podatki. „Czynnik kosztu pieniądza” to po prostu fantazyjny termin określający stopy procentowe przeliczone na liczbę dziesiętną. Nie możesz negocjować stawki podatku – ustalają ją władze stanowe i lokalne. Trudno też zgodzić się co do współczynnika kosztu pieniądza. Zwykle jest to powiązane z Twoją zdolnością kredytową i programami motywacyjnymi producentów.

Niektóre stany oferują zachęty podatkowe w przypadku leasingu, takie jak opodatkowanie tylko miesięcznej płatności, a nie pełnego kosztu samochodu. Jednak te oszczędności rzadko rekompensują wysokie ukryte stopy procentowe pobierane przez dealerów. Płacisz za prawo do korzystania z samochodu, a nie tylko za jego zużycie.

Opłaty administracyjne: opłata podwójna

Większość salonów samochodowych pobiera opłaty administracyjne dwukrotnie w trakcie standardowego okresu leasingu.

Pierwsza opłata pobierana jest w momencie podpisania dokumentów. To 500–750 dolarów za „papierkową robotę”. Wydaje się to rozsądne, dopóki nie przypomnisz sobie, że podpisujesz te same dokumenty, co przy zakupie samochodu za gotówkę.

Druga opłata pobierana jest przy zwrocie samochodu. I tu zaczyna się absurd. Płacisz kolejne 500–750 USD za „robociznę” związaną z odbiorem samochodu. W niektórych przypadkach ta opłata administracyjna na koniec okresu najmu jest znacznie wyższa niż pierwotna. Zapłata 700 dolarów za samo rozwiązanie umowy i zwrot kluczy wydaje się mniej kosztem administracyjnym, a bardziej karą. mniej przypomina koszt administracyjny, a bardziej karę.

Pułapka wczesnego zakończenia

Życie się dzieje. Stracisz pracę. Zachorujesz. Zostajesz przeniesiony do innego miasta. Odchodzisz na emeryturę.

Jeśli którykolwiek z tych scenariuszy zmusi Cię do wcześniejszego zakończenia umowy najmu, dealera nie interesuje Twoja sytuacja. Jest zainteresowany kontraktem. Kara za rozwiązanie umowy może być surowa. W wielu przypadkach jest to cała pozostała kwota leasingu.

Możesz myśleć, że odchodzisz z czystym kontem, ale umowa prawdopodobnie zobowiązuje Cię do płacenia wszystkich przyszłych płatności. Znam ludzi, którzy rozwiązali umowę najmu wcześniej i zostali pozwani na tysiące dolarów, które pozostały.

Istnieją obejścia, ale warto o nich wiedzieć. Witryny takie jak Leasebusters mogą pomóc Ci znaleźć osobę, która zajmie się Twoimi płatnościami. Co ważniejsze, zapytaj o Walkaway Protection. Jest to forma ubezpieczenia, która pozwala na wcześniejsze rozwiązanie umowy najmu bez dużej kary, pod warunkiem, że nie przekroczyłeś limitu kilometrów i nie spowodowałeś nadmiernego zużycia. spowodował nadmierne zużycie. Kilku dealerów oferuje to bezpłatnie przez pierwszy rok. Jeśli nie zapytasz, nie będziesz wiedział, że jest dostępny.

Pole minowe przebiegu

Leasing wiąże się ze ścisłymi ograniczeniami dotyczącymi przebiegu. Standardem jest przebieg 12 000–15 000 mil rocznie. Niektóre umowy mają limit tylko 10 000 mil.

Przekrocz ten limit, a zostaniesz obciążony opłatą. Kara wynosi zazwyczaj od 10 do 20 centów za każdą dodatkową milę. Wydaje się mały. Ale to nieprawda.

Załóżmy, że masz trzyletnią umowę najmu z rocznym limitem 15 000 mil. Przejeżdżasz 28 000 mil rocznie, ponieważ masz długie dojazdy do pracy lub lubisz weekendowe wycieczki. To o 3000 mil więcej każdego roku. W ciągu trzech lat oznacza to 9 000 dodatkowych mil.

Przy cenie 20 centów za milę będziesz winien 1800 dolarów przy wymianie samochodu. To dodatkowe 50 dolarów miesięcznie doliczane do „taniej” raty leasingowej.

Dealerzy ustalają te limity na niskim poziomie, ponieważ nadmierne przebiegi są głównym źródłem zysku. Wiedzą, że będziesz prowadzić więcej, niż myślisz. Liczą na Twój optymizm.

Ryzyko aukcji

To najstraszniejsza część procesu zwrotu samochodu.

Jeśli przekroczysz limit przebiegu, dealer nie naliczy Ci opłaty tylko za milę. Może uznać, że samochód stracił za dużo na wartości i sprzedać go na aukcji.

W ten sposób załamuje się matematyka. Dealer oblicza wartość końcową pojazdu na podstawie przebiegu objętego umową. Załóżmy, że szacują, że po zakończeniu leasingu wartość samochodu będzie wynosić 13 500 dolarów. Przejechałeś nim 18 000 mil zamiast 12 000. Dealer twierdzi, że samochód jest teraz wart mniej.

Wysyłają samochód na aukcję. Sprzedaje się go za 10 000 dolarów.

Następnie krupier wraca do ciebie i mówi: „Jesteś winien różnicę między 13 500 dolarów, których oczekiwaliśmy, a 10 000 dolarów, które otrzymaliśmy”. Nadal jesteś winien 3500 dolarów.

To nie jest przypadek hipotetyczny. To standardowa klauzula znajdująca się w wielu umowach leasingowych. Zasadniczo zabezpieczasz się przed założeniami dealera dotyczącymi amortyzacji. Jeśli jeździsz więcej, płacisz za utraconą wartość. Jest to pułapka finansowa, która ma sprawić, że niska miesięczna opłata będzie wyglądać atrakcyjnie, przerzucając całe ryzyko na kierowcę.

Pułapka zaliczki

Reklamy leasingu uwielbiają krzyczeć o niskich tygodniowych ratach, ale rzadko wspominają o gotówce potrzebnej na pokrycie tych liczb. Widzisz na billboardzie „59 dolarów tygodniowo” i wyobrażasz sobie budżetowy samochód. Rzeczywistość? Większość tych transakcji wymaga obniżenia kosztów kapitalizacji leasingu, czyli wpłaty zadatku, który może osiągnąć 5000 USD. Informacje te są ukryte drobnym drukiem i zwykle oznaczane jako zmniejszenie skapitalizowanych kosztów.

Dlaczego to jest ważne? Ponieważ większa zaliczka obniża miesięczną ratę, ale nie powoduje, że leasing jest tańszy w dłuższej perspektywie. Po prostu przelewa pieniądze z Twojej kieszeni na początku okresu na płatności miesięczne.

Wykonaj obliczenia. Podpisz umowę najmu na trzy lata z wpłatą zaliczki w wysokości 5000 USD. Podziel tę kwotę przez 36 miesięcy. Daje to kwotę 138,89 USD. Dodaj tę kwotę do swojej miesięcznej płatności. To jest rzeczywisty koszt. Ignorując to, nie doceniasz prawdziwego kosztu leasingu jeszcze przed opuszczeniem salonu.

Ukryte opłaty szybko się sumują

Można by pomyśleć, że zaliczka jest najbardziej bolesną częścią. Ale to nieprawda. Leasing obfituje w jednorazowe opłaty, które szybko się sumują. Proszę zwrócić uwagę na opłatę za przejęcie na początku okresu. Zwykle kosztuje około 500 dolarów i jest pobierana za samo skonfigurowanie umowy najmu. Do tego dochodzi opłata za dyspozycję. Płacisz ją przy zwrocie samochodu, pokrywając koszty dealera związane ze sprzedażą lub aukcją. Spodziewaj się, że kwota ta będzie wynosić od 300 do 600 dolarów.

Jeszcze gorsza jest opłata za wykup. Jeśli zdecydujesz się zatrzymać samochód na koniec okresu, opłata ta może gwałtownie wzrosnąć. W niektórych kontraktach mówimy o kwocie 10 000 dolarów lub więcej. Połącz to z opłatami rejestracyjnymi i opłatami za dokumenty, a otrzymasz rachunek, który uderza mocno w momencie, gdy próbujesz wyjechać.

Zużycie to pole minowe

Prowadzenie samochodu przez trzy lata powoduje szkody. To jest fizyka. Ale leasing zmienia zasady gry. Dealerzy obiecują uczciwą ochronę przed zużyciem, co brzmi nieźle, dopóki nie zobaczysz rachunku. Każde zadrapanie, każde zadrapanie, każda plama soli na dywanikach ma swoją cenę.

Plamy we wnętrzu też mają znaczenie. Rozlany sok. Zużyta tkanina. Nawet niewielkie wgniecenia na karoserii będą naliczane osobno. Zapłacisz za usługi sprzątania, które wydają się nadmierne, często znacznie więcej niż profesjonalne mycie i polerowanie. Krupier decyduje, co uważa się za „nadmierne”. Zwykle uważa wszystko za przesadę. To dla nich czysty zysk. Nie zakładaj, że ostrożna jazda uchroni Cię przed tymi opłatami.

Czarna dziura depozytu zabezpieczającego

Ściśle powiązany ze zużyciem jest depozyt zabezpieczający. Większość dealerów wymaga z góry 500–1000 dolarów. Musi być zwrotny. Należy go zwrócić, jeśli zwrócisz samochód w dobrym stanie.

Nie licz na to. To zależy od uznania sprzedawcy. Wiele osób wstrzymuje je w całości lub zwraca tylko część, powołując się na niejasne roszczenia o odszkodowanie. Jeśli chcesz wiedzieć, czy odzyskasz pieniądze, zapytaj znajomych, którzy niedawno wynajęli samochód. Możesz być zaskoczony, jak często ten depozyt znika. Traktuj je jako utracone pieniądze, dopóki nie powrócą na Twoje konto bankowe.

Mit czynnika pieniężnego

To najbardziej zwodnicza część leasingu. Czynnik pieniężny. Dealerzy powiedzą Ci, że stopa procentowa wynosi 2,6%. Brzmi nisko. Jednak czynnikiem pieniężnym jest ułamek dziesiętny, na przykład 0,00260. Aby znaleźć prawdziwą stopę procentową, pomnóż współczynnik pieniężny przez 2400.

0,00260 x 2400 = 6,24%.

Liczba ta wynosi 2,6%? To jest fikcja. Rzeczywisty koszt kredytu jest prawie dwa i pół razy wyższy. Jeżeli współczynnik pieniężny wynosi 0,00350, stawka wzrasta do 8,4%. Zawsze samodzielnie obliczaj rzeczywistą stopę procentową. Nigdy nie ufaj ustnym szacunkom współczynnika pieniężnego dealera. To ukryty podatek od Twojej wiedzy, który sprawia, że ​​leasing jest znacznie droższy, niż się wydaje.