BYD znajduje się na szczycie listy roszczeń o szkody na podstawie plotek o pojazdach elektrycznych

24

Mówią, że wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się oszczerstwo.
W chińskim przemyśle motoryzacyjnym linię tę rysuje się obecnie bardzo drogim piórem.

W mediach społecznościowych zaczęły krążyć nieformalne „rankingi pozwów”. Śledzą, którzy producenci samochodów wydają najwięcej pieniędzy, pozywając blogerów i twórców treści. Jaka jest opłata? Rozpowszechnianie fałszywych lub szkodliwych informacji na temat pojazdów elektrycznych.
Sprawdziliśmy sądy. Sprawdziliśmy zgłoszenia.
Liczby zostały potwierdzone.

Na szczycie rankingu znajduje się BYD.

Sądząc po podanej wartości pieniężnej roszczeń, marka znajduje się na górze roszczeń.
Do tej pory przejęli siedem głównych kont blogerów.
Całkowita kwota roszczeń? 6,926 mln juanów. To około 1,02 miliona dolarów amerykańskich.
Inni główni gracze – Nio, Xpeng, Aito – grają w tę samą grę, ale liczba roszczeń jest wciąż mniejsza. Przynajmniej na razie.

Na kogo polują?

To nie są tylko komentarze hejterów.
To jest prawo handlowe. Nieuczciwa konkurencja. Zarządzanie reputacją.
Sprawy BYD zazwyczaj dotyczą kwestii technicznych: bezpieczeństwa Blade Battery, systemów hybrydowych, zarządzania temperaturą.
Zasadniczo chcą wiedzieć, czy Twój film o trwałości ich samochodu jest oparty na faktach, czy na sianiu strachu.

Weźmy Liu. Prowadzi konto o nazwie „Long Ge Jiang Dian Che”.
Jest mechanikiem samochodowym i omawia technologię. Nakręcił filmy przedstawiające bazę technologiczną BYD. Następnie BYD, Aito, a nawet Xpeng wystąpili przeciwko niemu.

Sądy stanęły po stronie marek.

W jednej z głośnych decyzji z 16 maja, po odwołaniu, Liu musiał zapłacić. Dwa miliony juanów (294 000 dolarów). Sąd nazwał jego wypowiedzi zniesławieniem handlowym. Opublikował wideo z publicznymi przeprosinami.
Nie odpadł jednak całkowicie. Odrębne decyzje oznaczały, że musiał wypisywać czeki także na Aito i Xpenga.
Czy coraz trudniej jest być krytycznym recenzentem samochodów? Tak. Ale to nie jest pytanie retoryczne, naprawdę.

Inni uczestnicy

BYD ma najgłębszy portfel w tej batalii prawnej, ale nie tylko oni uderzają młotkiem.

Na początku 2026 roku zwyciężył Aito (partner Huawei, często nazywany w kręgach medialnych HIMA).
Pozwali blogera Da Bin. Sąd podjął decyzję 11 lutego. Uznano, że posty Da Bin przekroczyły granicę od legalnej wypowiedzi do złośliwego terytorium.
Cena za przekroczenie tej linii: 1,5 miliona juanów (220 000 dolarów).

Nio trwało dłużej.
Ich walka z blogerem Gyu Yubo (konto „Xiao Niu Shuo Che”) przeciągała się. Wynik Gyu był mylący.
Miał obowiązek wygłaszania publicznych przeprosin codziennie przez 90 dni. Ponadto nakazano mu zapłacić Nio ponad 600,00 RMB (88 000 dolarów) odszkodowania.
Platformy ostatecznie go zablokowały. Na zawsze.

A potem jest Xpeng.
Wygrali sprawę w sądzie internetowym w Guangzhou we wrześniu 2025 r.
Również przeciwko „Długiemu Bratu” (tak, ta sama mechanika, o której wspomniałem wcześniej).
Sąd stwierdził, że posługiwał się fałszywymi instrukcjami napraw, aby zaszkodzić reputacji Xpeng.
Kara 100 000 juanów (14 000 dolarów), usunięcie treści i obowiązkowe przeprosiny.

Dlaczego baterie psują wszystko

Sprawy sądowe nie toczą się w próżni.
Akcja rozgrywa się na tle agresywnych internetowych wojen niszczących samochody.
Ktoś niedawno rozebrał 170-ogniwowy zespół akumulatora ostrza. Został zamrożony na 40 godzin, po czym został rozcięty.
Krytycy kwestionują ośmiogodzinny proces demontażu. Czy technika była wadliwa?
Zespół techniczny broniący testu sprzeciwił się.

To podsyca dramat wokół relacji „Cai Shen Dao”.
To konto krytykuje technologię akumulatorów BYD i porównuje różnych producentów.
Krążą plotki. Ludzie twierdzą, że kontem może potajemnie zarządzać konkurencyjny dostawca baterii.
Brak dowodów. Brak potwierdzenia sądowego.
Tylko hałas.
A hałas sprzedaje kliknięcia, dopóki ktoś nie pozwie o zniesławienie.

Na krajowym rynku pojazdów elektrycznych konkurencja toczy się już nie tylko na drogach. Pojawia się w komentarzach i sprawach sądowych.

Nowa normalność

Chińscy producenci samochodów przestali ignorować złą prasę.
W miarę zacieśniania się rynku z cienia wychodzą działy prawne.
Postrzegają dezinformację w Internecie jako bezpośrednie zagrożenie dla wartości marki, którą budowali latami.
To nie są tylko „trolle”. Jest to postrzegane jako zorganizowane niszczenie reputacji.

Dlatego też, gdy będziesz oglądać kolejną awarię pojazdu elektrycznego lub usłyszysz kolejną skargę dotyczącą niezawodności hybrydy, uważaj na swój ton.
Postępuj zgodnie z wypowiedziami.
Prawnicy też to obserwują.
I nie są tanie.