52 000 dolarów. Około. Średni koszt nowego samochodu właśnie przekroczył 51 973 dolarów. To historyczny rekord.
Jeśli już podczas wizyty w salonie samochodowym czujesz to „uszczypnięcie”, oznacza to, że Twój instynkt działa doskonale. Liczby nie kłamią.
Rekordy się kruszą
Catalyst IQ śledzi te wskaźniki. 26 czerwca 2026 roku cena osiągnęła 51 828 dolarów. To o jednego dolara więcej w porównaniu z poprzednim rekordem ustanowionym w lipcu 2023 r., kiedy wynosił 51 817 dolarów. Było bardzo blisko. Tylko jeden dolar oddzielił wczorajszy dzień od historii.
Po czterech dniach wzrost nie ustał.
Do całości dodano około 150 dolarów więcej. Szczyt? 51 934 dolarów.
To nie jest tylko mała korekta. W porównaniu do poprzedniego miesiąca cena wzrosła o 314 dolarów. W porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku, czyli czerwcem 2024 r., wzrost wynosi imponujące 2411 dolarów. Ceny rosną bardzo szybko.
Nie wszyscy płacą tak samo
„Ból” rozkłada się nierównomiernie.
Właściciele pełnowymiarowych pickupów stoją w obliczu ogromnych podwyżek cen. Ceny luksusowych crossoverów i SUV-ów średniej wielkości wzrosły w ciągu roku o 3200 dolarów. A co ze średniej wielkości sedanami? Ledwo ruszyli za jedyne 259 dolarów. Nieco oszczędzono także popularnym SUV-om średniej wielkości, a ceny wzrosły zaledwie o 598 dolarów.
Ale w niektórych segmentach ceny spadają.
Klasa kabrioletów przoduje w spadku ze spadkiem o 9,9%. Za nimi plasują się minivany, których cena spadła o 2,6%. Pełnowymiarowe SUV-y, bardzo duże luksusowe SUV-y, luksusowe modele vanów. Są coraz tańsze.
Po co kupować minivana, jeśli stale traci na wartości?
Opłaty celne odgrywają rolę. Producenci samochodów szaleją. Celem jest przeniesienie produkcji do Ameryki Północnej, ale to kosztuje.
Subaru przeniosło produkcję Outbacka z Indiany z powrotem do Japonii. Buick chce przenieść montaż Envision z Chin do USA. Tworzy to reakcję łańcuchową na metkach z cenami samochodów.
Sprzedaż nie obchodzi
Rick Weinschel twierdzi, że rotacja wzrosła. Skrócono czas przebywania pojazdu na miejscu. Samochody sprzedają się szybciej, niż można by się spodziewać, biorąc pod uwagę ich cenę.
Nawet ze zniżkami.
„To pokazuje, że podwyżki cen nie wpływają na sprzedaż w takim stopniu, jak mogłoby się wydawać” – mówi.
Dane potwierdzają, że miał rację. Wolumen sprzedaży nie spada. Ale płace nie rosną wraz z nimi. Biuro Pracy podaje, że średnie tygodniowe zarobki nie nadążają za inflacją.
Więc gdzie to pozostawia kupującego?
Nowy samochód wymyka się klasie średniej. Matematyka może działać na korzyść dealerów, ale w mniejszym stopniu na kierowców. Różnica zwiększa się z każdym kwartałem.
Kiedy ceny wreszcie się ustabilizują?






























